środa, 24 kwietnia 2013


Opowiadanie o JB



                                     Rozdział 1



Poniedziałek, 21.12.2012 r.
Kochany Pamiętniku!
Do Bożego Narodzenia zostały 3 dni.Nie mogę się już doczekać! Dzisiaj jadę do cioci do Kaszczorka
Cieszę się bo dawno u niej nie byłam, a zawsze dostaję coś pod choinkę. Mam 18 lat a jeszcze nie mam chłopaka. Dawno go nie miałam, od czasu kiedy Jason mnie zostawił :(
Myślę, że któryś z moich kuzynów kogoś przyprowadzi. Jest 8:30, równo
wychodzimy o 12:00.Opowiem Ci co się działo.
XOXO  Ola

Z samego rana obudziłam się i pierwsze co, sięgnęłam po mój pamiętnik.Po krótkiej notatce poszłam do toalety załatwić swoje sprawy, wróciłam do pokoju, była 9:00. Ubrałam się, poszłam do kuchni coś zjeść, wzięłam dwa pomidory, dwa jajka, cztery listki pietruszki, groszek z kukurydzą i majonez. Zagotowałam jajka i wykroiłam dziury w pomidorach. Pokroiłam listki i wsypałam groszek, kukurydzę i listki do  pomidorów. Ugotowane jajka też, dodałam majonez wymieszałam wszystko i poszłam do salonu. Włączyłam telewizor i jadłam.Po kilku minutach przyszedł mój brat...bliźniak Mateusz. Usiadł obok mnie i oglądał. To do niego nie podobne
-Co oglądasz młoda?-Powiedział
-Nie widzisz ślepoto?!Gdzie są rodzice?-
-W sklepie...kupują ci jakieś bluzki i inne akcesoria :\ -Odpowiedział. Spojrzałam na zegarek Pomyślałam "WOW już 11:30!Jak to możliwe?! :O" SZOK xD . Rodzice weszli do domu
-Dzieciaki ubierajcie się! Ola mamy coś dla Ciebie :)!-Powiedzieli
-Wiem, wasz kochany synulek mi wszystko wypaplał-Odpowiedziałam przebrałam się i wyszłam na podwórko. 
-Ola prowadzisz!-Wykrzyknęli rodzice.Dojechaliśmy.Otworzyła nam moje kuzynka z moim chrześniakiem Kubą, ma niecały rok, umie chodzić i jest przesłodki :3.Podbiegł do mnie, wzięłam go na ręce, przywitałam się z ciocią i innymi i wzięłam Kubę do salonu. Bawiliśmy się razem, zmęczył się więc dałam mu coś do jedzenia i do picia.Rodzinka jadła obiad, a ja i Kuba odpoczywaliśmy na kanapie. Wzięłam go na kolana, przytulił się, nuciłam mu kołysankę. Zadzwonił dzwonek do drzwi, przyszedł mój kuzyn z kolegą zobaczyłam kto to, przyprowadził jakiegoś ładnego chłopaka.Przywitał się i przedstawił
- Dzień dobry! Mam na imię Justin.
-Witaj!-Wszyscy odpowiedzieli. Justin spojrzał na mnie, miał brązowe oczy i włosy. Dobry styl i...nie ma słów, żeby go idealnie opisać.Podszedł do mnie i powiedział
-Hej! Jestem Justin.
-Ja jestem Ola, a to Kuba. Mój chrześniak, właśnie go ubieram i wychodzę z nim na spacer. Chcesz iść z nami?- Odpowiedziałam i zapytałam.Justin...Justin, coś mi to mówiło.Justin Bieber, znam jestem jego fanką.On jest do niego podobny ale to nie możliwe, żeby to był on.To byłby cud...nie po prostu nie możliwe.Wyszliśmy z domu, na podwórku włożyłam Kubę do wózka, Justin pomógł mi wystawić wózek zza bramki.Poszliśmy do parku.
-Jestem w szoku.-Powiedział po drodze.
-Dlaczego?-Zapytałam nie wiedziałam o co mu chodzi
-Większość dziewczyn mnie rozpoznaje, a ty nie? Nie wiesz kim jestem?
-Jesteś Justin Bieber. Wiem o tym, tylko, że ja nie wpadam w panikę.Widziałam wiele gwiazd też się zdziwili, ale...przeszło im.-Odpowiedziałam.Tak, widziałam wiele sławnych osób, na żadnym z nich nie zrobiłam wrażenia.
-Wiesz...chciałabyś się kiedyś spotkać?-Zapytał Justin, zdziwiłam się.Justin Bieber chce się ze mną umówić?!
-Jasne, pewnie!Chcesz mój nr. ?
-Ok.Czemu nie. Podam ci mój: 963-852-741
-Dzięki.to mój: 951-623-847 -Doszliśmy na miejsce, wypuściłam Kubę i dałam się pobawić w śniegu!Ja i Justin obgadywaliśmy miejsce spotkania :)
-To może ty wybierzesz miejsce?
-Skoro nalegasz <hehe>. <hmmmm> to może...restauracja "SPHINKS"
-Świetnie!Kocham tę restaurację!-JEEEJ Justin zgodził się, nie mogłam się doczekać,pogadaliśmy z pół godzinki...zabrałam Kubę, Justin wziął wózek. Gdy wróciliśmy moja kuzynka wygoniła mnie, Justina i Kubę do sklepu, żeby kupić mu jakiś nowy wózek na święta. Ok niech będzie, wyszliśmy znowu, tyle, że bez starego wózka. Justin zawiózł nas swoim autem do sklepu dla dzieci "Bobas" znalazłam idealny wózek, kupiliśmy go, na dworze włożyłam Kubę do niego, zasnął od razu. Wróciliśmy, zbliżała się 23:40, za niecałe 20 min będziemy składać sobie życzenia to nie wigilia, ale nie będziemy widzieć się 24 grudnia. pierwszy podszedł do mnie Justin...
-Ehhh, słuchaj <haha> życzę Ci, abyś spotkała miłość swojego życia, duuużo sukcesów w szkole, ogrom prezentów i szczęśliwego nowego roku!
-Dzięki, ja tobie życzę tego samego ale też i dużo szczęścia i zdrowia żebyś nie chorował, bo masz świetny głos...
-taaaa- Złożyliśmy życzenia innym czas wracać, pożegnałam się z rodzinką, Kubą i Justinem, w drodze do domu powtarzałam sobie słowa Justina "żebyś spotkała miłość swojego życia" lol myślałam, że już spotkałam no nic...nie długo święta!

       Byliśmy w drodze do domu, światła...czerwone stoję nagle <1D-Kiss you> 
-Oooo ktoś dzwoni! Justin...Halo?
-No hej, słuchaj, twoja ciocia i kuzynka...cała twoja rodzinka wyjeżdżają i zostawiają mnie i Kubę...pytają się czy mogłabyś zająć się Kubą na jakiś czas- W tle było słychać głos cioci "Powiedz jej, że na 2-3 tygodnie!"-Na 2-3 tygodnie dokładnie...
-Ehhh tak pewnie...a co z Tobą?
-Nie wiem ja znajdę sobie jakiś hotel czy coś
-Nieeeee przyjeżdżasz do mnie i koniec nie ma tak
-ale..
-Nie ma żadnego ale Justin...a kiedy dokładnie?
- Emmmm chyba tak na Święta, po jutrze...daj spokój nie będę wam zawracał głowy!
-JUSTIN! Nie sprzeczaj się mi bo chyba nie chcesz skończyć jak moj kumpelek z podstawówki i nie tylko co? Ok kończę bo zaraz zielone będzie...Papa!
-No papa- Wow...Justin u nas na święta?!
-I co powiedziała?
-No spoko...-Tak, nie wiedziałam co moja zwariowana rodzinka kombinuje ale ok...
-I kto dzwonił?-Zapytała mama
-Justin...przyjedzie z Kubą na 2-3 tygodnie bo nasza rodzinka wyjeżdża i nie mają już tyle miejsca...
-No i fajnie...będziemy mięli duuuużo wolnego czasu i Justin będzie wiedział jak my przygotowujemy się do świąt...oj ta twoja kuzynka nie umie chyba wychowywać porządnie dziecka, na szczęście jesteś jego chrzestną i chociaż ty umiesz się zająć dzieckiem.-Ehhh ta moja mama...już dawno było zielone...wróciliśmy do domu, było późno może 21 coś, a że wstaję wcześnie bo muszę iść na zakupy, poszłam się umyć i poszłam spać, mama tata i brat też, pooglądali coś i też poszli spać...przed tym napisałam do moich psiapsiułek, że poznałam JB ale one są takie jak ja...zachowają tajemnicę itp. Czułam, że te święta będą niezapomniane! 



THE END
(: PIERWSZEGO ROZDZIAŁU :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz